Najlepszy olejek na świecie

Jeśli miałabym wybrać TLKO jeden produkt kosmetyczny, który być może jest zbędny i być może za drogi, i który mogłabym zamienić świetnym tańszym odpowiednikiem (ale tego nie zrobię choćby pod presją najokrutniejszych tortur), to byłby to olejek eteryczny Darphin. W jakimkolwiek wariancie cytrusowym, na przykład mandarynkowym albo z kwiatów pomarańczy, bo kocham go  głównie za energetyzujące walory aromaterapeutyczne. Olejek oczywiście ma całą listę cudownych właściwości nawilżających, regenerujących, wyrównujących koloryt skóry, rozjaśniających przebarwienia etc, ale wszystko to nie liczy się w porównaniu z tym co robi dla duszy! Och, co on robi! Mnie na przykład pomógł wyleczyć niewyspane poranki (każdy nocny marek wie o czym mówię), brak słońca za oknem, brak energii, brak animuszu… Zmieniłam także dzięki niemu podejście do swojej rutyny pielęgnacyjnej – zwolniłam, zaczęłam wąchać, wdychać, oddychać, masować, odpływać… Polecam wszystkim jako terapię, szczególnie kiedy za oknem mgliście i szaro i zimno.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest

Dodaj komentarz

ABOUT AUTHOR
Alison Housten

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullam.

ADVERTISEMENT

Get fresh updates
about my life in your inbox

Our gallery